El Capitan 2010 – spanie w… ścianie ;)

Wspinaczka skalna większości z nas kojarzy się Jurą Krakowsko-Częstochowską – ot, 30-40 metrowe drogi, gdzie jedna osoba się wspina, a druga stojąc bezpiecznie pod ścianą asekuruje. A co jeśli ściana ma nie 30 a 300 metrów (lub więcej)?

Wówczas mówimy o wspinaczce wielkościanowej lub wielowyciągowej. Pokonanie takiej ściany zajmuje z reguły kilka dni, a więc noce spędza się… w ścianie, w specjalnych podwieszeniach, tzw. portaledgach (pot. portalach) lub na półkach skalnych. Co kilkadziesiąt metrów w górę zakłada się kolejne stanowiska asekuracyjne. Droga bowiem jest dłuższa niż długość liny (pojedyncza lina ma ok. 50-70 metrów). Takie podzielenie drogi (na tzw. wyciągi) pozwala zachować maksymalne bezpieczeństwo wspinaczom.

W naszym zespole drogę będą prowadzić doświadczeni wspinacze – Maciek Ciesielski i Wawrzyniec Zakrzewski. Bohaterowie wyprawy – Jasiek Mela i Andrzej Szczęsny – będą się wspinać na podwieszonych przez Maćka i Wawę linach, korzystając ze specjalnych przyrządów zaciskowych i wykonując ciężką pracę kilkuset podciągnięć na rękach i nogach.

Po pokonaniu ściany ekipa zejdzie do obozu Camp 4 w Dolinie Yosemite alternatywnym, trekkingowym dojściem na szczyt El Capitan.

Maciek Ciesielski w portaledgu

 


Podoba Ci się ten artykuł? Nie jesteś obojętny na problemy ludzi po amputacji?

Jeśli tak, wesprzyj nasze działania - zróbmy razem coś dobrego!

Możliwość komentowania jest wyłączona.