Forest Jump 2018

Rajd przygodowy Forest Jump 2018 odbył się w dniach 9-10 czerwca. Sobota, 9 czerwca była szczególnym dniem ze względu na naszego partnera, bowiem był to Światowy Dzień Dla Społeczności Citi Handlowy, podczas którego na całym świecie odbywały się projekty, w które zaangażowani byli wolontariusze z banku. Jesteśmy zaszczyceni, że mogliśmy być częścią globalnego dzielenia się dobrem!

Emocje po FJ-u (jak zwykliśmy pieszczotliwie określać projekt Forest Jump) opadają długo. Nie ma się co dziwić, jeśli najpierw w środku lasu spotyka się ponad 50 osób, w tym 35 wolontariuszy, 11 podopiecznych fundacji i ich osoby towarzyszące oraz zespół naszej fundacji. Dzielimy się na podgrupy i zaczynamy grę terenową z prawdziwego zdarzenia! Jest trasa, którą trzeba znaleźć (umiejętność posługiwania się mapą była w cenie), są zadania, które trzeba rozwiązać, bo za każde zdobywa się punkty, a przecież każdy lubi odrobinę rywalizacji 😉

fot. OFFSET photo

Wreszcie ukoronowaniem dnia jest wspólny obiad i integracja przy ognisku. A obiad nie byle jaki! W tym roku mocno postawiliśmy na zdrowe żywienie i w czasie kiedy drużyny błądziły po zakamarkach Doliny Będkowskiej, podgrupa działająca w bazie rajdu przygotowała pyszną zupę z soczewicy, pieczonego pstrąga, grillowane oscypki czy falafele z kaszy jaglanej. A wszystko serwowaliśmy na naczyniach z otrębów, które na koniec też można zjeść 🙂 Fajnie, co?

Wieczorem pożegnaliśmy ekipę Citi Handlowy i jeszcze długo trwały rozmowy przy ognisku, a co odważniejsi położyli się spać poza namiotami, pod rozgwieżdżonym niebem Dolinek Krakowskich.

Niedziela przyniosła nowe niespodzianki. Drugi dzień FJ-a mija pod hasłem „jump” oczywiście! W sąsiedniej Dolinie Kobylańskiej przygotowaliśmy dla naszych podopiecznych atrakcję linową, czyli nasze słynne wahadło. Uwielbiamy ten moment, kiedy razem z grupą naszych podopiecznych przyjeżdżamy do Kobylan, wchodzimy do dolinki na polanę pod Żabim Koniem (jest to najwyższa formacja skalna na ternie Doliny Kobylańskiej, ma ponad 40 m wysokości względnej), a tam widać już założone przez naszą zaprzyjaźnioną ekipę linową wahadło.

fot. OFFSET photo

Zapada wtedy cisza, na twarzach maluje się lekkie niedowierzanie („powariowali w tej fundacji!”) i w końcu wyrywają się nieśmiałe pytania: ale że co? Mamy stamtąd skakać??? Tak, właśnie tak 🙂 I nie chodzi tu wyłącznie o fajną zabawę i ekstremalną rozrywkę. Traktujemy skok na wahadle jako formę pokazania naszym podopiecznym, że własne ograniczenia można przesuwać. Można się z nimi mierzyć. Wahadło jest zadaniem, które w gruncie rzeczy zrównuje wszystkich wobec strachu przed zrobieniem czegoś nowego. Nie ma znaczenia czy nie masz nogi czy ręki, czy jesteś sportowcem wyczynowym – boisz się tak samo i albo skoczysz, albo nie. I co najważniejsze – jeśli się na to nie zdecydujesz, to nie znaczy, że jesteś gorszy. Po prostu Twoja granica jest gdzie indziej, ale zawsze warto podejmować próbę.

Ogromnie dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w tegorocznym FJ-u, a w szczególności:

  • naszym podopiecznym, uczestnikom rajdu – Edycie, Patrycji, Monice, Renacie, Mirkowi, Bartkowi, Piotrkowi, Mariuszowi, dwóm Łukaszom i Darkowi!
  • naszym wolontariuszom z Citi Handlowy, szczególnie Mateuszowi Granoszkowi za przygotowanie wniosku o grant z Fundacją Bankową im. Leopolda Kronenberga oraz całej 35-osobowej ekipie w błękitnych koszulkach! Byliście świetni!
  • panu Markowi Brandysowi za gościnę na swoim terenie i udostępnienie nam wszystkiego, co nam było potrzebne do zorganizowania FJ-a. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, gdzie spędzić fantastyczny weekend, to koniecznie odwiedźcie Brandysówkę!
  • Szymonowi i Staszkowi – dzięki Wam mogliśmy wszędzie dojechać na czas, zapakować wozy po dach i jeszcze sami się pomieścić! Dzięki za ogarnięcie naszego obozowiska i całe Wasze zaangażowanie!
  • Joannie Urban wraz z całą rodziną (Paweł, Franek, Hubert i Jasiu) za przygotowanie wspólnie z wolontariuszami pysznego jedzenia! Tyle dostać!
  • OFFSET photo – jesteście naszym odkryciem, serio! Wielki ukłon dla Was chłopcy, widzimy się na pewno przy kolejnych projektach fundacji 🙂
  • ekipie linowej w składzie Maciek Florys, Bartek Kutyba, Joanna Stasielak, Marcin Kowalski, Marek Jamka – za przygotowanie i zabezpieczenie atrakcji linowej – pełna profeska jak zawsze!
  • Grupie Jurajskiej GOPR za czuwanie nad naszym bezpieczeństwem i dzielne interwencje w usuwaniu wszędobylskich kleszczy w sposób maksymalnie profesjonalny! Dzięki chłopaki!
  • Krzyśkowi za ogromne wsparcie od początku do końca! W końcu jesteśmy partnerami – jak mawia Krzysiek i w tym wypadku te słowa znajdują pełne odzwierciedlenie w rzeczywistości!

Zobacz galerię zdjęć autorstwa OFFSET photo