Lanckorona

Lanckorona to urokliwe miejsce nieco ponad 30 km od Krakowa, które przyjęło naszą Fundację jeszcze zanim powstała. Gdy pod koniec 2008 roku Fundacja, choć bardzo wyczekiwana, nadal kiełkowała w naszych głowach, potrzebne było miejsce na siedzibę, lecz wszystko wiązało się z kosztami. Gdy nasi przyjaciele, Ewa i Jacek Budzowscy, pytali, czy mamy już miejsce na siedzibę, a my smutno spuściliśmy wzrok, oni powiedzieli: „No to co za kłopot? Możecie zadomowić się u nas!” i dosłownie przygarnęli nas pod swój dach, udostępniając część swojej galerii na siedzibę Fundacji. I tak to jest z ludźmi takimi jak Ewa i Jacek – nic nie jest kłopotem, a problemy same się rozwiązują. Ci niezwykli ceramicy otworzyli się na nas i bardzo nam pomogli.

Lanckorona Arka

Mówi się, że Europejczycy mają zegarki, a Afrykańczycy czas. Choć Lanckorona, zwłaszcza zimą, nie przypomina Afryki i zegarków tam pewnie nie brak, to zawsze przyjeżdżając z Krakowa, w pędzie, pośpiechu, grafikiem pełnym zadań, tam zegary zwalniają. Ewa i Jacek otworzyli piękną knajpkę „Arka”, w której dobrze jest się zabunkrować przy pysznym cieście i pozwolić czasowi trwać. Czasem trzeba wyhamować, by poczuć, że się żyje, a nie tylko stoi w kolejce czy startuje w kolejnym biegu.

Planujemy stworzyć w Lanckoronie takie nasze małe centrum artystyczne i razem z pomocą znajomych ceramików, plastyków, fotografów prowadzić warsztaty artystyczne, by każdy, zwłaszcza ci, którzy nie mają takiej możliwości, mógł spróbować wyrazić siebie jako młody artysta. By odkrywać w sobie pasje, trzeba próbować różnych rzeczy. W każdym z nas drzemie twórca, każdy ma własną wyobraźnię, której może użyć, jeśli tylko ma taką szansę. My chcemy ją dawać.

Możliwość komentowania jest wyłączona.