Tak się robi rewolucję!

Rozmowy, które otwierają głowę i ludzie, którzy zmieniają świat – tak mogę streścić to, czego doświadczam w Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty.

Zamiłowanie do innowacyjnych rozwiązań

Przygotowania do zbiórki na obóz nauki chodu rozpoczęłam od rozmów z zespołem Fundacji Poza Horyzonty. Rozmawiałam z Weroniką, która jest kopalnią wiedzy na temat amputacji i protezowania, oraz całego procesu, przez który musi przejść pacjent. Weronika śledzi wszystko, co dzieje się w „branży”, szczególnie w Stanach. Jest trochę jak Don Kichot – walczy, choć nie zawsze jest to łatwe. Z punktu widzenia koordynatora ds. pomocy dla podopiecznych niezwykle cenne są relacje ze specjalistami, ponieważ pozwalają na wspólne interdyscyplinarne zaopiekowanie podopiecznego – dobranie najlepszego dla niego zaopatrzenia protetycznego oraz wsparcie w pozostałych obszarach, jak wsparcie psychologiczne czy fizjoterapeutyczne.

Prawda jest taka, że po kilku miesiącach współpracy z Weroniką, jak mówię „amputacja”, myślę „Weronika Gurdek” 😉 Przez 8 lat pracy w fundacji poznała tak wiele historii podopiecznych, ich potrzeb, trudności, z którymi się zmagają, że napędza ją to do wypracowywania kolejnych genialnych rozwiązań, aby tylko wszystkim zgłaszającym się osobom pomóc.

Weronika wierzy w ludzi. Naprawdę. Wierzy w podopiecznych, wierzy w zespół fundacji, wierzy w darczyńców, i, jakkolwiek to zabrzmi, wierzy w specjalistów – protetyków, fizjoterapeutów, ortopedów, psychologów. Wierzy, że człowiek potrafi zrobić coś więcej niż żyć rutyną – leczyć tylko według schematów, myśleć tylko według schematów, pomagać według schematów, cierpieć według schematów… W ludziach jest dobro i odwaga. Dlatego zainspirowana skutecznymi projektami ze świata, wprowadza je w Polsce.

Proteza to dopiero początek…

Jednym z takich przedsięwzięć jest właśnie WalkCamp – obóz nauki chodu dla osób z protezą. Dodajmy, PRAWIDŁOWEGO chodu. Bo sztuką jest nie tylko dać pacjentowi wykonaną protezę, lecz pomóc mu stawiać stabilne kroki w nowym życiu – w życiu, w którym nie wszystko wróci na swoje miejsce. W życiu, w którym człowiek będzie „skazany” na pomoc drugiego człowieka – ale nie w znaczeniu odbierania mu całej samodzielności, lecz odkrywania piękna w tym, że wzajemnie siebie potrzebujemy.

Pierwszy w Polsce obóz nauki chodu na protezie odbędzie się w podkrakowskich Myślenicach. Potrwa 4 dni. Jak można nauczyć kogoś chodzić w 4 dni? Można pokazać i przećwiczyć, jak to robić prawidłowo. Można nagrać film, w którym zobaczy się siebie i swoje błędne nawyki. Można zmotywować kogoś do ruszenia w teren – po lesie, po piasku, po schodach, wszędzie tam, gdzie do tej pory bał się iść sam. A w czasie WalkCampu nikt nie będzie sam. 10 podopiecznych będzie mieć niesamowitą szansę stworzenia mega mocnej grupy wsparcia. Cały czas będą z nimi specjaliści, którzy rozumieją, jak tworzenie takich obozów i prawidłowy chód z protezą jest ważny – protetycy, fizjoterapeuci, psycholog. Ludzie, którzy dają z siebie wszystko, by pomagać.

Dla mnie jest to niesamowite wydarzenie! Przecież to jest rewolucja w podejściu do pacjenta po amputacji! Rewolucja! Całościowe, systemowe, intensywne i indywidualne zaopiekowanie! Po prostu RE-WE-LA-CJA!

Jasiek – partyzant, od którego wszystko się zaczęło

– Jak wyglądały twoje początki chodzenia z protezą? – zapytałam Jaśka w czasie swoich przygotowań do zbiórki. Wiecie, co odpowiedział? – To była całkowita partyzantka – tak, ten Jasiek Mela, który dwa lata później szedł na biegun. A potem w parę innych barwnych miejsc. Jasiek naprawdę rozumie, co to znaczy otrzymać pomoc i wsparcie, które są mądre, skuteczne i dostosowane do jego potrzeb. (Wie też, co się czuje, kiedy ktoś próbuje uszczęśliwić na siłę, ale o tym innym razem.) Jasiek często jest pierwszą osobą po amputacji, którą poznają podopieczni fundacji. Wiele w ich głowie się wtedy zmienia. Odtąd nie są jedyni na świecie bez ręki czy nogi, ale widzą, że takich osób jest więcej. I normalnie (to znaczy jak?) żyją, pracują, podróżują, prowadzą samochód. Nie każdy musi iść na biegun czy inne Kilimandżaro, ale każdy ma szansę żyć – w pełnym tego słowa znaczeniu.

Pomaganie wciąga

Początek chodzenia na protezie to rozbudzenie do niej zaufania. Pewność, że się nie złamie, gdy będzie na niej cały ciężar ciała. Nie wiem, czy po wielu latach życia z protezą można powiedzieć, że stała się częścią człowieka, ale poznałam takich, którzy nadają im imiona. Więc można się zżyć ze swoją sztuczną ręką czy nogą. Choć sama, pisząc słowo „sztuczną”, czuję, że coś jest nie tak. Że to chyba nie tak działa…

Jestem bardzo podekscytowana pierwszym WalkCampem. Powoli wszyscy w fundacji zaczynamy odliczać dni do wyjazdu. Ale najpierw odliczamy dni do końca zbiórki na ten cel. I złotówki, których przybywa. W ludziach jest dobro i odwaga. W Tobie jest dobro i odwaga.

Szczegóły tutaj lub www.walkcamp.pl.

aa, 18.05.2017